Bodnaryzacja prawa

Z RPedia
Wersja z dnia 18:32, 22 lut 2024 autorstwa Maryla (dyskusja | edycje) (opis hasła)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)

Bodnaryzacja prawa polega na tym, że jak mi się jakiś przepis podoba, to go stosuję, a jak nie, to nie – mówił poseł klubu PiS Michał Woś.

Bodnaryzacja prawa to gwałt na logice[1]

Szef MS Adam Bodnar zapisze się w historii czarnymi zgłoskami, nikt w tak krótkim czasie nie był w stanie tak zdemolować polskiej praworządności; wprowadzić takiego chaosu jakiego nikt w historii polskiego prawa nie wprowadził, i to raptem w 70 dni[2]

Mentzen przedstawił obiekcje wobec pracy ministra Bodnara. Ocenił, że "falandyzacja prawa" z początku III RP rozwinęła się w "bodnaryzację prawa". Zapowiedział, że Konfederacja zagłosuje za odwołaniem ministra Bodnara. W tym liczącym ponad 100 ministrów oraz wiceministrów rządzie pełnym nierobów, on jeden rzeczywiście ciężko pracuje. Niestety ta praca polega na łamaniu prawa, niszczeniu instytucji, demolowaniu sytemu prawnego, deptaniu praworządności, o którą tak zabiegaliście – ocenił.[3]

Pan Adam Bodnar sprzeniewierzył się ślubowaniu, które złożył. Porządek prawny w Polsce, czyli Konstytucja, ustawy, przestały obowiązywać. Dzisiaj obowiązują ogólniki, komunikaty, opinie, ale przede wszystkim wola polityczna. W jednym z wywiadów pan Bodnar raczył powiedzieć, że szuka podstawy prawnej do przywracania praworządności, bo z przywracania praworządności uczyniliście swój polityczny mit. […] Skoro nie ma podstaw, by praworządność przywracać, znaczy, że nigdy ona nie była zaburzona. To, co fałszywie nam zarzucał, zaczął faktycznie sam realizować – poseł Suwerennej Polski Sebastian Kaleta.

Status sędziów powołanych z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa stał się wadliwy - twierdzi ministerstwo sprawiedliwości w najnowszym komunikacie. Resort Adama Bodnara argumentuje to rzekomym upolitycznieniem organu. - Komunikatem ministerstwo podważa status kilku tysięcy sędziów w Polsce - ocenia były wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta i zaznacza, że obserwujemy "nowy wymiar bodnaryzacji prawa".[4]

Jesteśmy na progu totalnego chaosu w funkcjonowaniu prokuratury.

22.02.2024 r. To jest ostatni moment, by związki zawodowe, stowarzyszenia prokuratorów, władze prokuratury i Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny usiedli do rozmów i wspólnie, na drodze konsensusu, rozwiązali ten problem, bo da się to zrobić – mówi prok. Jacek Skała. – Bo jeśli tego nie zrobimy, cieszyć się z tego będą tylko przestępcy i ich pełnomocnicy, którzy zyskali łatwe narzędzie umożliwiające umarzanie postępowań. Problem jest poważany, bo adwokaci dziś kwestionują legalność asesorów, jutro będą kwestionować status prokuratorów powołanych przez Jacka Bilewicza, który pełni obowiązki PK dzięki nominacji Barskiego – dodaje Skała.[5]

Bodnaryzacja prawa jest twórczym rozwinięciem jego falandyzacji. Rozwinięciem jednak bardzo niebezpiecznym. Prawnicy pogubili się już w tym wszystkim, tym bardziej pozostali obywatele w ogóle nic nie rozumieją. Widzą natomiast, że każdy - nawet ustrojowy - przepis jest interpretowany dowolnie - wedle uznania i potrzeby. I mam tu na myśli nie tylko profesorów prawa ale także Marszałka Sejmu, Prezydenta, Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny, Prokuratora Generalnego, Prokuratora Krajowego, Ministra Sprawiedliwości. Trybunał Konstytucyjny powinien być tu ostatecznym rozstrzygającym, ale jest przecież w ogóle podważany jako trybunał. Szczytem bezczelności było złożenie przez Marszałka Sejmu wniosku dotyczącego dwóch skazanych / ułaskawionych (?) posłów do wybranego sędziego, a nie na biuro podawcze. Obywatel (tzw. nieładnie przeciętny) nie ma już żadnego zaufania do prawa i organów je stosujących. To można wybrać sobie sędziego, który rozstrzygnie moją sprawę o rozwód? A jeśli moim znajomym jest sędzia sądu pracy, to mogę do niego wnieść pozew przeciwko pracodawcy? - pyta Kowalski. Oczywiście nie, lecz prawo przestaje być w rozumieniu ludzi, jakąś kotwicą stabilizacji albo gwarancją bezpieczeństwa. Ubocznym skutkiem tego wszystkiego jest upadek autorytetów prawniczych jako niewiarygodnych (,,każdy mówi co innego'') i upadek resztek prestiżu zawodów prawniczych. [6]

Przypisy