Edytujesz Fundusz Sprawiedliwości
Edycja może zostać wycofana. Porównaj ukazane poniżej różnice między wersjami, a następnie opublikuj zmiany, jeśli na pewno chcesz wycofać edycję.
| Aktualna wersja | Twój tekst | ||
| Linia 21: | Linia 21: | ||
== Czy prokuratura użyła Tomasza M. jako prowokatora? == | == Czy prokuratura użyła Tomasza M. jako prowokatora? == | ||
Jak donosi Rzeczpospolita, w śledztwie w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, gdzie głównym źródłem oskarżenia jest jego były dyrektor Tomasz M., dochodzi do niespotykanych i obcych procedurze karnej sytuacji. „Jest prawdą, że ostatnie dwa nagrania były robione w czasie, kiedy pan Mraz już współpracował ze służbami” – przyznał w rozmowie z RMF mec. Roman Giertych. M. jako podejrzany niczym „agent pod przykryciem” nagrywa w marcu i w kwietniu. Czyli już po postawieniu zarzutów, „sygnalista” rozpoczyna pozyskiwanie nagrań, by przekazywać je prokuraturze. A ta włącza tak uzyskane dowody do śledztwa. Czy prokuratura użyła Tomasza M. jako prowokatora? Na podsłuchy (to kontrola operacyjna) rozmów i ich potajemne nagrywanie czy pozyskiwanie treści korespondencji mailowej – potrzeba zgody sądu. A najpierw złożenia do niego wniosku. Prokuratorzy z zespołu śledczego poszli na skróty. „Tomasz M. dokonywał nagrań z własnej inicjatywy, zarówno przed, jak i po dacie 26 lutego (kiedy dostawał zarzuty za Fundusz Sprawiedliwości – przyp. aut.). Zgoda prokuratora na takie działania nie była wymagana” – odpowiada nam prok. Anna Adamiak, rzeczniczka prokuratora generalnego Adama Bodnara<ref>https://web.archive.org/web/*/https://www.rp.pl/przestepczosc/art40873141-sygnalista-romana-giertycha-tomasz-m-niczym-agent-sluzb*</ref> | Jak donosi Rzeczpospolita, w śledztwie w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, gdzie głównym źródłem oskarżenia jest jego były dyrektor Tomasz M., dochodzi do niespotykanych i obcych procedurze karnej sytuacji. „Jest prawdą, że ostatnie dwa nagrania były robione w czasie, kiedy pan Mraz już współpracował ze służbami” – przyznał w rozmowie z RMF mec. Roman Giertych. M. jako podejrzany niczym „agent pod przykryciem” nagrywa w marcu i w kwietniu. Czyli już po postawieniu zarzutów, „sygnalista” rozpoczyna pozyskiwanie nagrań, by przekazywać je prokuraturze. A ta włącza tak uzyskane dowody do śledztwa. Czy prokuratura użyła Tomasza M. jako prowokatora? Na podsłuchy (to kontrola operacyjna) rozmów i ich potajemne nagrywanie czy pozyskiwanie treści korespondencji mailowej – potrzeba zgody sądu. A najpierw złożenia do niego wniosku. Prokuratorzy z zespołu śledczego poszli na skróty. „Tomasz M. dokonywał nagrań z własnej inicjatywy, zarówno przed, jak i po dacie 26 lutego (kiedy dostawał zarzuty za Fundusz Sprawiedliwości – przyp. aut.). Zgoda prokuratora na takie działania nie była wymagana” – odpowiada nam prok. Anna Adamiak, rzeczniczka prokuratora generalnego Adama Bodnara<ref>https://web.archive.org/web/*/https://www.rp.pl/przestepczosc/art40873141-sygnalista-romana-giertycha-tomasz-m-niczym-agent-sluzb*</ref> | ||
== Przypisy == | == Przypisy == | ||